Recenzja Toy Story 4: Po raz kolejny, Pixar osiągnął coś bliskiego doskonałości.



Recenzja Toy Story 4: Po raz kolejny, Pixar osiągnął coś bliskiego doskonałości.

Toy Story 4 jest tak dobra, że to przestępstwo. Prawodawstwo, które łamie, to prawo malejących zwrotów, które reguluje filmy z numerami po ich nazwach.

Odpowiedni statut dopuszcza trzecią w słynnej franczyzy do poprzedniej formy franczyzy, choć tylko w wyjątkowych przypadkach. Niesławnie, nawet Ojciec Chrzestny nie otrzymał tej dyspensy.

Ale nigdy wcześniej studio nie złamało prawa, jak to uczynił Pixar, utrzymując coś bliskiego doskonałości w stosunku do kredytów zamykających czwartego.

Toy Story 4

Kowboj Chudy wraz z przyjaciółmi wyruszają na poszukiwania pastereczki Bo Peep.

Zobacz więcej

Minęło 25 lat od czasu, gdy Woody, Buzz Astral, Slink, Mr Potato Head i reszta gangu po raz pierwszy pojawili się w sypialni Andy'ego - i dziewięć lat od czasu, gdy franczyza wydawała się spełniać swój koniec topiąc publiczność w potoku łez, gdy nastoletni Andy przekazał je w spadku maluchowi Bonnie.

Czas nie był dla Woody'ego łagodniejszy (nieskazitelnie wyrażony, jakby tego wymagał Tom Hanks) niż można by się tego spodziewać. Bonnie nie jest zainteresowana zabawą z byłym szeryfem swojego osobistego miasteczka zabawek. W delikatnym ukłonie w stronę zmiany wrażliwości na płeć, usuwa jego odznakę i przypina ją kowbojce Jessie.

W prawdziwym świecie klasycznego kryzysu wieku średniego Woody walczył ze swoją przestarzałością, dzierżawiąc kabriolet Audi TT i próbując wyciągnąć zabawkę w połowie wieku. W wspaniale animowanym świecie Pixar, zwraca się o pomoc do jednorazowego naczynia kuchennego.

Wśród zbyt wielu punktów blasku, by wspomnieć, najbardziej błyszczące jest wprowadzenie zaskakująco oryginalnego nowicjusza. Pewnego pierwszego dnia Bonnie w przedszkolu - jak widzimy, bolesna separacja dla dziecka, a bardziej dla rodziców - znajduje ukojenie dosłownie nawiązując nową przyjaźń.

Wyjmując plastikową wieprzowinę z kosza, daje jej googly button eyes różnych rozmiarów, fajkowy środek do czyszczenia rąk, połamany lizak na nogi i Forky na imię.

Nieuchronnie, ta czwarta wycieczka robi jakiś recykling własnych: linie fabularne powtarzają te z poprzedniego trio, podobnie jak tematy (tęsknota za przynależnością, ból dorastania, udręka straty). Ale recykling kawałka plastiku, poprzez boską moc twórczą wyobraźni dziecka, w uroczyście zagubioną i zdezorientowaną istotę jest czystym geniuszem.

Elegancko, nie napinając się o głębię, zdumienie Forky'ego dotyczące jego świadomości nakłada film na poziom egzystencjalnego niepokoju - może więc myśleć, ale co to znaczy być? - Niekoniecznie można się tego spodziewać po cyfrowej kreskówce.

Toy Story 3

Andy stał się już dużym chłopcem i wybiera się na studia. Pragnie zabrać wraz ze sobą swą ulubioną zabawkę z dzieciństwa Kowboja Chudego, a resztę jeg...

Zobacz więcej

Jego poszukiwanie pocieszenia znajomych, rzucając się do każdego dostępnego kosza na śmiech, to coś więcej niż tylko sprzęgło śmiałości brzucha w filmie wypchanym nimi przez cały czas. Daje Woody'emu, jego mentorowi i ojcu postać, odnowiony cel.

Po ukryciu się na rodzinnym campingu, akcja przenosi parę do sklepu z antykami zamieszkałego przez niepokojący zespół.